kokon | version: 1.03.2013 07:55
skrzypi podłoga
zakreślam nogą coś na kształt koła
zastygam
wzrok pada na upstrzone łatami ściany
w pustej skorupie armia mrówek
zatrzymuję wzrok na fotografii
dotykam serca
nieśmiało- krok w głąb siebie
już mniej boli
tylko czas krzyczy
naciągnięty trudno uspokoić
szukam dalej
wiatr stracił oddech
drżą dłonie
cisza domaga się przebudzenia
jest coś
fałszywy alarm
tak miało być że błądzę
szept modlitwa
co mówię- nie wiem
słów nie słychać
oddech ciężki
wolne bicie serca
głuche ściany nie nauczyły się słuchać
wstaję
obcasy odbijają się
zwielokrotnionym echem
kokon nie dom
wymarły gatunek
z którym nikt już nie jest
w bliskich kontaktach
gdybym zdjęła buty
wystające gwoździe stałyby się
jedyną atrakcją
zakreślam nogą coś na kształt koła
zastygam
wzrok pada na upstrzone łatami ściany
w pustej skorupie armia mrówek
zatrzymuję wzrok na fotografii
dotykam serca
nieśmiało- krok w głąb siebie
już mniej boli
tylko czas krzyczy
naciągnięty trudno uspokoić
szukam dalej
wiatr stracił oddech
drżą dłonie
cisza domaga się przebudzenia
jest coś
fałszywy alarm
tak miało być że błądzę
szept modlitwa
co mówię- nie wiem
słów nie słychać
oddech ciężki
wolne bicie serca
głuche ściany nie nauczyły się słuchać
wstaję
obcasy odbijają się
zwielokrotnionym echem
kokon nie dom
wymarły gatunek
z którym nikt już nie jest
w bliskich kontaktach
gdybym zdjęła buty
wystające gwoździe stałyby się
jedyną atrakcją
Poem versions

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating