kokon | version: 1.03.2013 07:39

author: Wiesława Bień
5.0/5 | 7


skrzypi podłoga
zakreślam nogą coś na kształt koła
zastygam

wzrok pada na upstrzone łatami ściany
w pustej skorupie armia mrówek

jeszcze nieśmiały krok w głąb siebie
sprawdzam
już mniej boli
tylko czas krzyczy
naciągnięty trudno uspokoić
szukam dalej
wiatr stracił oddech
jest coś
drżą dłonie
cisza domaga się przebudzenia
fałszywy alarm
tak miało być że błądzę
wędrówka na oślep
może dać nadzieję
może jeszcze będzie czym umierać

spośród starzejących się bibelotów
wyodrębniam fotografie

szept

głuche ściany nie nauczyły się słuchać

obcasy odbijają się
zwielokrotnionym echem

kokon nie dom
wymarły gatunek
z którym nikt już nie jest
w bliskich kontaktach

i tylko dusza jęczy
co mówi
nie wiem
słów nie słychać
ślad oddechu ciężki
wolne bicie serca


gdybym zdjęła buty
wystające gwoździe stałyby się
jedyną atrakcją
chociaż byłoby czym umierać


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
05.10.2012,  kate

My rating

My rating:  
05.10.2012,  renee

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: