kokon | version: 1.03.2013 07:39
skrzypi podłoga
zakreślam nogą coś na kształt koła
zastygam
wzrok pada na upstrzone łatami ściany
w pustej skorupie armia mrówek
jeszcze nieśmiały krok w głąb siebie
sprawdzam
już mniej boli
tylko czas krzyczy
naciągnięty trudno uspokoić
szukam dalej
wiatr stracił oddech
jest coś
drżą dłonie
cisza domaga się przebudzenia
fałszywy alarm
tak miało być że błądzę
wędrówka na oślep
może dać nadzieję
może jeszcze będzie czym umierać
spośród starzejących się bibelotów
wyodrębniam fotografie
szept
głuche ściany nie nauczyły się słuchać
obcasy odbijają się
zwielokrotnionym echem
kokon nie dom
wymarły gatunek
z którym nikt już nie jest
w bliskich kontaktach
i tylko dusza jęczy
co mówi
nie wiem
słów nie słychać
ślad oddechu ciężki
wolne bicie serca
gdybym zdjęła buty
wystające gwoździe stałyby się
jedyną atrakcją
chociaż byłoby czym umierać
zakreślam nogą coś na kształt koła
zastygam
wzrok pada na upstrzone łatami ściany
w pustej skorupie armia mrówek
jeszcze nieśmiały krok w głąb siebie
sprawdzam
już mniej boli
tylko czas krzyczy
naciągnięty trudno uspokoić
szukam dalej
wiatr stracił oddech
jest coś
drżą dłonie
cisza domaga się przebudzenia
fałszywy alarm
tak miało być że błądzę
wędrówka na oślep
może dać nadzieję
może jeszcze będzie czym umierać
spośród starzejących się bibelotów
wyodrębniam fotografie
szept
głuche ściany nie nauczyły się słuchać
obcasy odbijają się
zwielokrotnionym echem
kokon nie dom
wymarły gatunek
z którym nikt już nie jest
w bliskich kontaktach
i tylko dusza jęczy
co mówi
nie wiem
słów nie słychać
ślad oddechu ciężki
wolne bicie serca
gdybym zdjęła buty
wystające gwoździe stałyby się
jedyną atrakcją
chociaż byłoby czym umierać
Poem versions

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating