Człek ranny | version: 13.12.2013 23:55

5.0/5 | 11


Świtem nad miastem unoszą się sny.
Nietrwałe, niejasne,
rozwiane, wraz z brzaskiem
znikają jak jedwab porannej mgły.

Budzą się domy, tak dobrze to znam.
Od zimna drżą dzwony,
ze snów drugiej strony
leniwie ziewają zawiasy od bram.

Snem lepka ulica nie wierzy we świt.
Co drugi przemyca
sny prosto z księżyca;
autobus czy tramwaj – kto może ten śpi.

I ja wstać muszę by dogonić dzień.
Choć poduszki puszek
szept sączy do uszek,
że przecież szczęśliwy może być leń.



(braciom i siostrom w rannych śpiochach ten wierszyk dedykuję:-)

Poem versions

 
COMENTARIOS


Mis calificaciones

Mis calificaciones:  
20.12.2013,  mroźny

@Waldemar

Bardzo mi miło, że Ci się podoba. Co do celowości zabiegu - tak się wzięło i wyszło jakoś samo:))

Tomaszu

wyczarowałeś bardzo piękny wiersz, o ciekawej konstrukcji i niezwykły w swoim klimacie. Trzy pierwsze zwrotki urocze, czwarta trochę odbiega od reszty ale podejrzewam, że jest to zabieg celowy, tak jak wyrywającym z pięknego snu jest brutalne przebudzenie.

@Marek

Dzięki...:)
Mnie za to przypomina się przysłowie: kto rano wstaje, ten często ziewa:)

Mis calificaciones

Mis calificaciones:  

Mis calificaciones

Mis calificaciones:  
14.12.2013,  airam

Moja ocena

Wiersz jest cudnej urody.
Ma znakomity rytm.
Doceniam choć do śpiochów nie należę.
Jak tylko otworzę oczka to zaraz mi się przypomina...
wstawaj szkoda dnia
wstawaj szkoda dnia
2+1
Mis calificaciones:  

Mis calificaciones

Mis calificaciones:  
14.12.2013,  Malwina

Mis calificaciones

Mis calificaciones:  
14.12.2013,  frymusna

Mis calificaciones

Mis calificaciones:  
14.12.2013,  A.L.

@Paweł

dziĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘki:)

aaa

pięć gwiazdek za nastrój i za leniwie ziewające zawiasy bram ;)
Mis calificaciones:  

Mis calificaciones

Mis calificaciones:  

@Zbyszek

Byleby mnie ta forma nie zatopiła w formalinie:)

Moja ocena

Doskonalisz mistrzostwo konsekwentnego prowadzenia formy.
:-)

Mis calificaciones:  

Mis calificaciones

Mis calificaciones:  
13.12.2013,  renee