[ ....... ]
Lecę w Kosmos. TAM.
TAM panuje cisza.
Nie usłyszę nawet bicia swojego serca,
choć będę żywa
i nic się nie zmieni,
i będzie jak dawniej, ludzie, psy, koty, ptaki.
TAM, gdzie lecę, wszyscy przez to przeszli,
rytuał przejścia płonącego serca
i karbowanie na żywca duszy.
Jeśli się nie zgodzę
wygnają mnie.
Ale to żadna różnica, od dawna żyję w zombielandzie
wśród wampirów i żywych trupów,
przeszli rytuał
i nie czują już tego świata.
TAM
każdy ma swoją kapsułę
i płaczu nikt nie słyszy.
TAM panuje cisza.
Nie usłyszę nawet bicia swojego serca,
choć będę żywa
i nic się nie zmieni,
i będzie jak dawniej, ludzie, psy, koty, ptaki.
TAM, gdzie lecę, wszyscy przez to przeszli,
rytuał przejścia płonącego serca
i karbowanie na żywca duszy.
Jeśli się nie zgodzę
wygnają mnie.
Ale to żadna różnica, od dawna żyję w zombielandzie
wśród wampirów i żywych trupów,
przeszli rytuał
i nie czują już tego świata.
TAM
każdy ma swoją kapsułę
i płaczu nikt nie słyszy.
Poem versions

My rating
My rating
My rating