[ ....... ] | version: 28.04.2024 11:48
Lecę w Kosmos.
Tam panuje cisza absolutna.
Nie usłyszę nawet bicia swojego serca,
choć będę żywa
i nic się nie zmieni,
wokół będzie jak dawniej, ludzie, psy, koty, ptaki,
żywi tak jak ja,
ale inaczej.
Tam gdzie lecę, wszyscy przez to przeszli,
nazywają TO
dorosłością,
rytuał przejścia przez płonące serce
i karbowanie na żywca duszy.
Jeśli się nie zgodzę
wygnają mnie.
Choć to żadna różnica, od dawna żyję w zombielandzie
wśród wampirów i żywych trupów.
Kiedyś byli tacy jak ja,
ale przeszli rytuał
i już nie należą do tego świata,
nie czują go.
TAM
każdy ma swoją dźwiękoszczelną kapsułę
i ich płaczu nikt nie usłyszy.
Tam panuje cisza absolutna.
Nie usłyszę nawet bicia swojego serca,
choć będę żywa
i nic się nie zmieni,
wokół będzie jak dawniej, ludzie, psy, koty, ptaki,
żywi tak jak ja,
ale inaczej.
Tam gdzie lecę, wszyscy przez to przeszli,
nazywają TO
dorosłością,
rytuał przejścia przez płonące serce
i karbowanie na żywca duszy.
Jeśli się nie zgodzę
wygnają mnie.
Choć to żadna różnica, od dawna żyję w zombielandzie
wśród wampirów i żywych trupów.
Kiedyś byli tacy jak ja,
ale przeszli rytuał
i już nie należą do tego świata,
nie czują go.
TAM
każdy ma swoją dźwiękoszczelną kapsułę
i ich płaczu nikt nie usłyszy.
Poem versions

My rating
My rating
My rating