Zła moc | version: 11.06.2022 11:52
Czarna moc.
Rozrasta się nieznzną siła,
powoli wnika w głębie ziemi,
że czyje drżenie po stopami,
snuje się o zmierzchu cieniem
zimnym,
nieprzyjaznym,
moc przywiana wiatrami.
Zimna, obca moc.
Nie, nie dręczy lękiem.
Wciąż śpiewają ptaki syte
czerwcem nakarmione chojnym,
zielenieją, lepką słodyczą
szczęśliwe lipy
kwitną
swoim kwtnieniem dostojnym,
życia jasnym pękiem.
Jest jak było,
ziemia żyzna starymi prochami
nic nie mówi, truskawkowo wiśniowa.
Obojętna, nakarmiona miłością,
śmiercią,
nienawiścią
żadnych tajemnic nie chowa,
nic się w niej nie ukryło.
Tylko cicho pulsują,
to serce nie zapomina,
stare rany nakłute cierpieniem,
wołają z głębin wieczności,
z piekła
starych krzywd,
każda osobno, każda ze swoim imieniem,
nieprzyzwane uparcie falują,
by się wreszcie rozedrgał
uśpiony wygodnie świat.
Aż się wszystko rozkruszy,
aż się piaskiem czasu jałowo
opadnie w niepamięć,
opadnie
na dno
udręczonej złą mocą duszy
Rozrasta się nieznzną siła,
powoli wnika w głębie ziemi,
że czyje drżenie po stopami,
snuje się o zmierzchu cieniem
zimnym,
nieprzyjaznym,
moc przywiana wiatrami.
Zimna, obca moc.
Nie, nie dręczy lękiem.
Wciąż śpiewają ptaki syte
czerwcem nakarmione chojnym,
zielenieją, lepką słodyczą
szczęśliwe lipy
kwitną
swoim kwtnieniem dostojnym,
życia jasnym pękiem.
Jest jak było,
ziemia żyzna starymi prochami
nic nie mówi, truskawkowo wiśniowa.
Obojętna, nakarmiona miłością,
śmiercią,
nienawiścią
żadnych tajemnic nie chowa,
nic się w niej nie ukryło.
Tylko cicho pulsują,
to serce nie zapomina,
stare rany nakłute cierpieniem,
wołają z głębin wieczności,
z piekła
starych krzywd,
każda osobno, każda ze swoim imieniem,
nieprzyzwane uparcie falują,
by się wreszcie rozedrgał
uśpiony wygodnie świat.
Aż się wszystko rozkruszy,
aż się piaskiem czasu jałowo
opadnie w niepamięć,
opadnie
na dno
udręczonej złą mocą duszy
Poem versions

My rating
My rating
My rating
My rating