jesień
i niby piękna i trochę brzydka
taka do końca nieuczesana
szalona feministka
miała być złota a jest miedziana
płacze i tańczy bo sama nie wie
jak to z nią jest
niby dorosła a możne nie
i tak zostanie aż przyjdzie szron
wykrochmalony poważny gość
weźmie pod rękę znów pójdą razem
w srebrzysty sen
taka do końca nieuczesana
szalona feministka
miała być złota a jest miedziana
płacze i tańczy bo sama nie wie
jak to z nią jest
niby dorosła a możne nie
i tak zostanie aż przyjdzie szron
wykrochmalony poważny gość
weźmie pod rękę znów pójdą razem
w srebrzysty sen
Wersje wiersza

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
...
Bardzo się podoba!Moja ocena