Skurcz

5.0/5 | 5


Nie wystarczy tylko nieco
zmienić punkt widzenia
jak potężna jest wola żywota.

Rozbiegane myśli, to zaledwie
nakłucie powłoki balonika.
Z pnia twardych, sękatych realiów
spadam na gładź błękitu i unoszę się -
jak nadmuchany w łeb strzęp gazety.

W pustocie doczesności
wspinam się koktajlami
w odległe kalejdoskopy marzeń.
Smakiem rajskich nocy
garnę się w gałęzie.

Czerwienieję garścią rubinów
oporządzona w całuny dni.
Wiem - zmroki majaczą smutkiem,
ampułkami mgieł, które duszą
wszystko czegokolwiek dotkną.

Popłoch przed nieuchronnym
pełznie we mnie śladami
odciśniętych wilgotnych palców.
Rozlewa się podskórnie
czarną żółcią powszedniości.

Wypatruje chwili, w której
będę słaba, bezbronna -
jak rycina kosmosu.

Wszystko paraliżuje werterowski...


©Ivka Nowak, 11 września 2014

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Przeczytałem

Mam uczucie że...zastygłem.