Dzień jak codzień

5.0/5 | 11


tęczy
którą utopiłeś w kałuży
znowu
zaniosłam farbki

trzyma się jakoś

grad
napadał mi do autka
bo się uparłam
na otwarte okno

jakiś babsztyl
uświadamiał mnie
co powinnam
a czego nie

kupiłam lampę
i już nie mam
ciemnych kątów

anioły odetchnęły
i poszły spać

jutro
odniosę niebieską farbę

nie jest mi już potrzebna
bo
wszystkie motyle umarły

PS
przepraszam

nie umiałam z nimi żyć

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: