Martwa a oddycha
Martwa a oddycha,
siedzi na ziemi,
nawet czuje ten chłód na ciele.
Ale jakie to ma znacznie?
Łzy w oczach przebiły się przez obojętność.
Nie poddała się.
Myśl o karmie sprawia, że zrzuca kamyk ze wzgórza.
Zastanawia się, gdyby to była ona…
Przecież była…
Miłość nią bezlitośnie cisnęła na tę nizinę emocjonalną.
Nie przeklina go, chce jego szczęścia.
Niemożliwego znów razem, rozumie, naprawdę rozumie.
Pytają ją, czy już mniej cierpi…
Budząc się i zasypiając stale tak samo.
Przywykła, dla niej to już naturalny stan.
Jak ma rozróżnić czy mniej, czy bardziej?
Fizyczne oznaki są mylące.
Nie wie sama od kiedy ją już nikt tak nie wzrusza…
siedzi na ziemi,
nawet czuje ten chłód na ciele.
Ale jakie to ma znacznie?
Łzy w oczach przebiły się przez obojętność.
Nie poddała się.
Myśl o karmie sprawia, że zrzuca kamyk ze wzgórza.
Zastanawia się, gdyby to była ona…
Przecież była…
Miłość nią bezlitośnie cisnęła na tę nizinę emocjonalną.
Nie przeklina go, chce jego szczęścia.
Niemożliwego znów razem, rozumie, naprawdę rozumie.
Pytają ją, czy już mniej cierpi…
Budząc się i zasypiając stale tak samo.
Przywykła, dla niej to już naturalny stan.
Jak ma rozróżnić czy mniej, czy bardziej?
Fizyczne oznaki są mylące.
Nie wie sama od kiedy ją już nikt tak nie wzrusza…

Moja ocena
Moja ocena