Martwa a oddycha | wersja: 12.11.2013 00:18
Martwa a oddycha,
siedzi na ziemi,
nawet czuje ten chłód na ciele.
Ale jakie to ma znacznie?
Łzy w oczach przebiły się przez obojętność.
Nie poddała się.
Myśl o karmie sprawia, że zrzuca kamyk ze wzgórza.
Zastanawia się, gdyby to była ona…
Przecież była…
Miłość nią bezlitośnie cisnęła na tą nizinę emocjonalną.
Nie przeklina go, chce jego szczęścia.
Niemożliwego znów razem, rozumie, naprawdę rozumie.
Pytają ją, czy już mniej cierpi…
Budząc się i zasypiając stale tak samo.
Przywykła, dla niej to już naturalny stan.
Jak ma rozróżnić czy mniej, czy bardziej?
Fizyczne oznaki są mylące.
Nie wie sama od kiedy, ją już nikt tak nie wzrusza…
siedzi na ziemi,
nawet czuje ten chłód na ciele.
Ale jakie to ma znacznie?
Łzy w oczach przebiły się przez obojętność.
Nie poddała się.
Myśl o karmie sprawia, że zrzuca kamyk ze wzgórza.
Zastanawia się, gdyby to była ona…
Przecież była…
Miłość nią bezlitośnie cisnęła na tą nizinę emocjonalną.
Nie przeklina go, chce jego szczęścia.
Niemożliwego znów razem, rozumie, naprawdę rozumie.
Pytają ją, czy już mniej cierpi…
Budząc się i zasypiając stale tak samo.
Przywykła, dla niej to już naturalny stan.
Jak ma rozróżnić czy mniej, czy bardziej?
Fizyczne oznaki są mylące.
Nie wie sama od kiedy, ją już nikt tak nie wzrusza…
Wersje wiersza
- 1.05.2016 00:07
- 26.04.2016 01:11
- 12.11.2013 00:18

Moja ocena
Moja ocena