Autobiografia

5.0/5 | 6


Urodziłam się
po wielkiej stracie.
Zamknięta w namiocie
bez tlenu.
Dojrzewająca za wcześnie
lub za późno.

Pokarmem była mi
samotność
w dławiącym uścisku
miłości.
Uciekłam do wolności
poraniona.

Wyjęto mi serce,
błądziłam.
Pomyłki były
powszednią bułką.
Czasem z masłem,
bywało z dziegciem.

Byłam głodna
i bezdomna
w dostatku.
Wciąż na rogatkach
pod latarnią nadziei,
i przysiąg.

Bezzębnie mieląca
upływający czas,
który cofał się
nagle,
by zwymiotować go
z nadzieją.

Jestem by wciąż ufać
i rozczarowaniem jestem.
Buntowniczka
w lepszej sprawie
gdzie złego początki.
Czekaniem...jestem...



(A.M.K.) 10 listopada 2013

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

, Arkadio

Dziękuję :)

Moja ocena

Moja ocena:  

...

podoba mi się :)
pozdrawiam