kiedy

5.0/5 | 5


kiedy

kiedy mleko się rozlało
i zaległo obok kości
rozrzuconych w górę małą
jasny znak kreatywności

kiedy miękkie lądowanie
na dywanie bez polotu
twardym stało się zadaniem
świstem kul z lichego płotu

kiedy mój pesymizm śmieszny
drażnił śmiejąc się ujawnić
nie wydało życie reszty
miast pocieszyć chciało zadrwić

kiedy całkiem bez potrzeby
ślad pytania zawisł w locie
kiedy? spytam raz kolejny
się wygrzebię z marnych pociech

wyprostuję ten bumerang
by nie wrócił krzywym lotem
kosząc przy tym jak cholera
kładąc plany znów pokotem

kiedy?

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

@

Marku - dziękuję za czujność - i powodzenia we fpiątek... oby się ludzie przebili przez piątkowe korki by dotrzeć na miłe popołudnie...

Moja ocena

Moja ocena: