kiedy | wersja: 7.10.2013 14:02
kiedy
kiedy mleko się rozlało
i zaległo obok kości
rozrzuconych w górę małą
jasny znak kreatywności
kiedy miękkie lądowanie
na dywanie bez polotu
twardym stało się zadaniem
odprysk kul z lichego płotu
kiedy mój pesymizm śmieszny
drażnił śmiejąc się ujawnić
nie wydało życie reszty
miast pocieszyć chciało zadrwić
kiedy całkiem bez potrzeby
ślad pytania zawisł w locie
kiedy spytam raz kolejny
się wygrzebię z marnych pociech
wyprostuję ten bumerang
by nie wrócił krzywym lotem
kosząc przy tym jak cholera
kładąc plany znów pokotem
kiedy?
kiedy mleko się rozlało
i zaległo obok kości
rozrzuconych w górę małą
jasny znak kreatywności
kiedy miękkie lądowanie
na dywanie bez polotu
twardym stało się zadaniem
odprysk kul z lichego płotu
kiedy mój pesymizm śmieszny
drażnił śmiejąc się ujawnić
nie wydało życie reszty
miast pocieszyć chciało zadrwić
kiedy całkiem bez potrzeby
ślad pytania zawisł w locie
kiedy spytam raz kolejny
się wygrzebię z marnych pociech
wyprostuję ten bumerang
by nie wrócił krzywym lotem
kosząc przy tym jak cholera
kładąc plany znów pokotem
kiedy?
Wersje wiersza
- 7.10.2013 15:06
- 7.10.2013 14:02

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
@
Marku - dziękuję za czujność - i powodzenia we fpiątek... oby się ludzie przebili przez piątkowe korki by dotrzeć na miłe popołudnie...Moja ocena