W dżungli

autor:  ParaNormal
5.0/5 | 9


Tarzan śmiał się pobłażliwie
kiedy Jane piszczała na widok
robaczka, muchy albo pająka.

Uważał, że na wybrukowanych
kostką drzewach tego miasta
czają się o wiele większe
niebezpieczeństwa. Nic nieznaczące
małe owady są niegroźne.

Dopiero kiedy leżał konając,
a z jego boku krew broczyła,
kąsany bezlitośnie przez szarańczę,
zrozumiał.
Wtedy dopiero zwykłe szare robale
zaczęły wyłazić ze swych norek,
by zaatakować.

Pochylona nad nim Jane
szybciej niż zwykle rozpaczliwie
machała swoją ścierką.
Zostawcie! Zostawcie!
Dlaczego?! Za co?!
Zbyt szczęśliwym często
wystarczy jedno potknięcie.
Przyroda.

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Natura

atakuje nas wszędzie...
(parafrazując Melmana - Żyrafę) :-)
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: