Odchodek.

autor:  ParaNormal
5.0/5 | 13


Jak ten odchodek
zawsze odchodzę.
Bo cuchnie ode mnie
zgnilizną tchórzostwa
na wszystkie strony
świata.
Pozostawiam po sobie
jedynie niesmak i tęsknotę.

Nie kryję się z tym,
no bo i po co?
Już na początku
znajomości, pozwalam
Ci zachłysnąć się fetorem
mojej duszy.
Bez zobowiązań.
Bez komplikacji.

A Ty się zgadzasz
i lgniesz do mnie,
choć śmierdzę jak diabli...
nieokiełznanym strachem

przed życiem we dwoje.
Przed problemami.
Przed współbytowaniem
Przed miłością.

I prędzej, czy później...
wiecznie uciekam.
Jak Ikar, wznoszę się
na skrzydłach odchodkowego
samozachwytu,
że udało mi się Cię
zranić, by już po
ułamku sekundy spaść.

By samej wdychać opary swojego
zaniedbanego serca, które
szamoce się jeszcze w
agonalnej gorączce.
Do Ciebie...
Jeszcze trochę i odetchnę.
Zabiję je całkiem.

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Alez mocny wiersz- trochę jak proza pisany, bezpretensjonalny!
A ponadto- ten wiersz mnie tez wyraza!!
Klasa.
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: