Do granic

0.0/5 | 0


Nie wiem jak ty myślisz o ostatnim czasie.
Ostatnie były tylko słowa, przedostatnia moja krzywda, z twoich rąk.
Zapędziłeś mnie z miłości w niezrozumiałą niepewność.
Mówię ci stój.
Nic już nie rób, albo co chcesz,
ale nie pozwolę ani jednej łzie by spadła z twojego powodu.
Chyba jestem za słaba na miłość.
Cierpienie, rany i przeklętą samotność to niemalże główne moje wspomnienia.
Składam ręce do modlitwy niezmiennie prosząc Boga o siłę.
Czuję, że gdyby nie jakaś wiara, gdyby nie czyjaś tak pomocna niewidzialna dłoń
nie stać by mnie było, by otrzeć łzy i uwierzyć w jutro.
Trudno.
Żyję a moje serce nierównomiernie bije.
Mam uczuciową arytmię.
Ogień przenika przez deszcz,
a niemożliwa dla mnie jest miłość.
Płomień słabnie i wytwarza się gorąca smuga pary wodnej.
Nieidealnie przenika.
Wszędzie są komplikacje.
Ale jest też ich umiar.
Znam go, mimo to i tak nadciągam go do granic wytrzymałości.

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE