WIECZORY SIĘ DŁUŻĄ
WIECZORY SIĘ DŁUŻĄ
Słowem cię nie ogarnę ni obrazem
Przez nocy tysiąc i tysiąc poranków
Świat cierpki przesunę, wymażę mdłe twarze
I w głuszę zamknę osobliwy czas tamten
By z pustki bezsilności i złości majaczeń
Niewidzialnych zbudzić kochanków
Wieczory jak klowny błazeńsko się dłużą
Jak nieskończoności jest ich zbyt dużo
Na przeznaczenie smutek pada cieniem
Królestwo bym oddał za zapomnienie
I uśmiech słodkawy z jasno łaskawym…
Twoim ku mnie spojrzeniem
Ҝற$⊱……………………………………………… Balatonakarattya 29 grudnia '94
Słowem cię nie ogarnę ni obrazem
Przez nocy tysiąc i tysiąc poranków
Świat cierpki przesunę, wymażę mdłe twarze
I w głuszę zamknę osobliwy czas tamten
By z pustki bezsilności i złości majaczeń
Niewidzialnych zbudzić kochanków
Wieczory jak klowny błazeńsko się dłużą
Jak nieskończoności jest ich zbyt dużo
Na przeznaczenie smutek pada cieniem
Królestwo bym oddał za zapomnienie
I uśmiech słodkawy z jasno łaskawym…
Twoim ku mnie spojrzeniem
Ҝற$⊱……………………………………………… Balatonakarattya 29 grudnia '94

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena