piekarnia codziennego poety
w zachwycie swym
nad gładkością skóry
jędrnością płuc
i piór
wypełniających
krzykiem z Mont Blanc
pustkę miejsc
ograbionych miast
minął czerwone światła
przed domem Dżepetta
granicę
myśli i kukiełek
nad gładkością skóry
jędrnością płuc
i piór
wypełniających
krzykiem z Mont Blanc
pustkę miejsc
ograbionych miast
minął czerwone światła
przed domem Dżepetta
granicę
myśli i kukiełek
Wersje wiersza

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
@ Gosia Rozenfeld-Tomal
Samo "Gosia", myślę Louis, że to początek trudnej przyjaźni.Moja ocena