piekarnia codziennego poety | wersja: 13.10.2026 16:30
w zachwycie swym
nad gładkością skóry
jędrnością płuc
i piór
wypełniających
krzykiem z Mont Blanc
pustkę miejsc
ograbionych miast
minął czerwone światła
przed domem Dżepetta
granicę
myśli i kukiełek
nad gładkością skóry
jędrnością płuc
i piór
wypełniających
krzykiem z Mont Blanc
pustkę miejsc
ograbionych miast
minął czerwone światła
przed domem Dżepetta
granicę
myśli i kukiełek
Wersje wiersza
- 13.10.2026 16:40
- 13.10.2026 16:30
- 13.10.2026 15:57
- 13.10.2026 15:57

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
@ Gosia Rozenfeld-Tomal
Samo "Gosia", myślę Louis, że to początek trudnej przyjaźni.Moja ocena