Prolongata życia

autor:  Kasia Dominik
5.0/5 | 6


Gdy świt się budzi na blejtramie nieba,
gwiazdy znikają za horyzont ziemi.
Dusza człowieka w radość się ubiera,
bo skarb największy potrafi docenić.

Z modlitwą w sercu i ja błogosławię
każdą minutę, w której słaby oddech
napełnia płuca – śmiertelności znamię.
To moje Emaus – cierpienie za czterech.

Przeto wspaniale jest otworzyć oczy,
podziwiać piękno majestatu Boga,
kiedy za oknem słońce w złocie kroczy,
a pod powieką promienistość błoga.

Wszystko zawierzam w dłonie Wszechmocnego,
szczęście i smutek doznane od ludzi.
W niepamięć puszczam zło dnia minionego
i idę naprzód zanim noc powróci.

I tylko proszę, abym kiedyś jeszcze
mogła dokonać prolongaty życia.
Bym znów poczuła podniecenia dreszcze,
zadowolenie nie do ogarnięcia.

Kasia Dominik

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: