Jak zawsze

autor:  Ula eM
5.0/5 | 6


Pielinką,
obłokiem bisioru
podkradłam z antycznej poezji
kawałek szatki nimfy,
który zawiesił się w uschłej trawie.

Nie,
to nie stara, brudna pajęczyna,
spłowiałe wyznanie,
to znak.
Wśród zbutwiałych liści jest życie.
I nazwie się własnym imieniem
o pierwszym słońcu wiosny.

Pokusą między dniem a śmiercią
nie do odparcia szczęśliwe,
jak wrogie przejęcia
gwałtowne,
i pożądane niczym kielich
wieczności w kolorach żółtych i filetowych.
Zamglonych pod skrzydłami motyla,
w kropli rosy napojone,

widziałam, jak zatrzymał się czas.


I już zawsze tak będzie.
Nawet, gdy nie będę strażniczką,
one go dopilnują,
nimfy, sprośne fauny i smutne, pracowite prządki
odradzające się uparcie
wśród liści.

A poezję
wiatr napisze
złotym pyłem na brzegach kałuży po deszczu,
jak zawsze.

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: