Bez mapy | wersja: 25.07.2013 15:09
Przystanąć w drodze i wziąć mocny oddech,
spojrzeć, jak góry szarpią przedsionek kosmosu,
sczesać rękoma dojrzewające już zboże
i podziwiać jaszczurzą zwinnosć,
gdy serpentynką zieleni robi slalom wśród kamyków.
Więc jeszcze trochę brakuje, by zabłądzić.
Tu jeszcze mamy wyraźne drogowskazy.
Ale jeszcze kawałek, obiecuję, i pójdziemy niesieni tułaczką,
bez jasnych kluczy i wskazówek, na przełaj lub naokoło.
Czy tak? Nie trzymać się szlaku?
Tuż obok znajduję klarowną odpowiedź.
Dwoje błękitnych oczu uśmiecha się do mnie.
spojrzeć, jak góry szarpią przedsionek kosmosu,
sczesać rękoma dojrzewające już zboże
i podziwiać jaszczurzą zwinnosć,
gdy serpentynką zieleni robi slalom wśród kamyków.
Więc jeszcze trochę brakuje, by zabłądzić.
Tu jeszcze mamy wyraźne drogowskazy.
Ale jeszcze kawałek, obiecuję, i pójdziemy niesieni tułaczką,
bez jasnych kluczy i wskazówek, na przełaj lub naokoło.
Czy tak? Nie trzymać się szlaku?
Tuż obok znajduję klarowną odpowiedź.
Dwoje błękitnych oczu uśmiecha się do mnie.
Wersje wiersza
- 29.07.2013 21:59
- 25.07.2013 15:09
- 25.07.2013 14:52
- 25.07.2013 14:47
- 25.07.2013 14:46
- 25.07.2013 14:45

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Trzecia zwrotka ...Fantastyczna