epizod chorobowy | wersja: 16.07.2013 01:01
piłam z plastikowego kubka
sok pomarańczowy
w przejściu do metra
w stolicy
w myślach siedziałam
na jasnych wzgórzach Ardenów
w długiej brązowej sukni
wstając potykałam się o pierwszą drugą
trzecią warstwę spodniej perłowej koronki
słońce grzało jak diabli
jak na obrzeżach Pustyni Judzkiej
co z tego
można zamarznąć
nawet w pomarańczach
sok pomarańczowy
w przejściu do metra
w stolicy
w myślach siedziałam
na jasnych wzgórzach Ardenów
w długiej brązowej sukni
wstając potykałam się o pierwszą drugą
trzecią warstwę spodniej perłowej koronki
słońce grzało jak diabli
jak na obrzeżach Pustyni Judzkiej
co z tego
można zamarznąć
nawet w pomarańczach
Wersje wiersza
- 27.06.2014 23:27
- 4.05.2014 20:28
- 16.07.2013 09:26
- 16.07.2013 01:01

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Podoba się, niezwykle.