O 12. na przystanku | wersja: 24.06.2012 02:05
nic nie zagłuszy dzwonu który bije w niej. pożar powódź z gradem, sąd wstępny, papiery proszę. akceptujemy tylko zielone.
popruł się sztandar glorii. chwała oklapła i leży jak deska sedesowa.
mróz ścina, buty za cienkie, kochanek czy diabeł jeden diabeł.
był czas. minął.
biła dwunasta święta godzina. zwiastował Pannie poczęła i wszystko jest jak było.
patrzyłam bacznie przez dziury w worku MegaSuperKobiety
wśród MegaSuperKobiet mój Boże zrośniętych ze swoimi workami.
myślałam a może one takie są prawdziwe?
popruł się sztandar glorii. chwała oklapła i leży jak deska sedesowa.
mróz ścina, buty za cienkie, kochanek czy diabeł jeden diabeł.
był czas. minął.
biła dwunasta święta godzina. zwiastował Pannie poczęła i wszystko jest jak było.
patrzyłam bacznie przez dziury w worku MegaSuperKobiety
wśród MegaSuperKobiet mój Boże zrośniętych ze swoimi workami.
myślałam a może one takie są prawdziwe?
Wersje wiersza

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
czytam
w masce megasuper kobietywśród innych megasuper kobiet zrośniętych ze swoimi maskami
myślała: a może one takie są prawdziwe?
megasuper baba
Moja ocena
Moja ocena