Lawirowanie | wersja: 21.03.2011 13:20
Niknę w natłoku
skrawków dnia
nieposkładanego
Pochłania mnie
nicość bytu
zaistniałego
Stoję we łzach deszczu
rozbitego
Rozpływam się w miksturze
smaków pochodzenia
nieznanego
Spływam w szczeliny
popękanej ziemi
Istnieję przemijam
pozostawiam
ślady życia
Wsiąkam w materię
kosmicznego pyłu
rozproszonego
Rozdrabniam się na cząsteczki
rozcieram w proch
A nie potrafię zapomnieć
miłości niespełnionej
I jak tu zacząć
kochać od nowa
skrawków dnia
nieposkładanego
Pochłania mnie
nicość bytu
zaistniałego
Stoję we łzach deszczu
rozbitego
Rozpływam się w miksturze
smaków pochodzenia
nieznanego
Spływam w szczeliny
popękanej ziemi
Istnieję przemijam
pozostawiam
ślady życia
Wsiąkam w materię
kosmicznego pyłu
rozproszonego
Rozdrabniam się na cząsteczki
rozcieram w proch
A nie potrafię zapomnieć
miłości niespełnionej
I jak tu zacząć
kochać od nowa
Wersje wiersza
- 21.03.2011 13:59
- 21.03.2011 13:20

Moja ocena
Moja ocena
Jak bym o sobie czytała...@morela
Proszę...Moja ocena
Zabrakło tytułu :(