tętno | version: 11.04.2025 00:17

5.0/5 | 4


Którędy
wyjdziemy za siebie

dokąd
i zerwiemy z siebie
owoce
wczorajszego lata

czy

ubiorę się
w formę

na początku będzie
słowo
a ono będzie
wszystkim

łamałem
chleb powszedni
stając się
protokolantem
natchnienia

piłem krew ale i
krew przelewałem

wszystkie hiperbole
historii
adwersarze
cyników
sułtanów
szejków i faryzeuszy

idą za mną
jak zgubiony cień

na trybunie ludu

Jestem, który
Jestem, który

ale nie ja
mówię wam
Bogu dzięki,
dzięki Bogu,
że

poeta wspomni,
że pamięta
ósmy dzień
Stworzenia

ale wolą
jadą jeszcze
niedorosłe Piety

w
pijalni
wód
słonych

kobieta zrzuciła
nagość
i pozostało
jej oblicze

jeśli ktoś chce być
tą pierwszą
niech będzie ostatnią
ze wszystkich

dudnią szyny
doskonale
równoległe

a ona
wygłaszając epilog
niech pokaże
płci silnej
bo mowa zależna
listy uwierzytelniające
od Jego,

Tego,
o którym mowa

Poem versions

 
COMMENTS


My rating

My rating:  
16.04.2025,  Annyczka

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: