Oczajdusze
Hej, Łado, Kupało,
cała w wieńcu z paproci
naga skała,
od środka ciepła,
od słońca spłowiała.
W pośrodku lasu
smoczym zębem wystaje,
ani jej przeskoczyć.
Ani nie obejdziesz,
ani nie przeoczysz.
Z nieba spadłaś albo
piekło cię wypchnęło
z mroków ziemi,
aniołów byłaś, mów,
czy królestwa cieni ?
Hej, Łado ,Kupało,
przyjdą ku cię dziewczyny
nocą czerwcową, jak łanie.
Kwiatem paproci błyśniesz
albo zalśnisz łzami.
Do zmroku.
Do samego wieczora zostanę
szukać kwiatu paproci.
Do nocy. Aż mnie mgły otumanią,
aż księżyc wyzłoci.
Aż go znajdę.
cała w wieńcu z paproci
naga skała,
od środka ciepła,
od słońca spłowiała.
W pośrodku lasu
smoczym zębem wystaje,
ani jej przeskoczyć.
Ani nie obejdziesz,
ani nie przeoczysz.
Z nieba spadłaś albo
piekło cię wypchnęło
z mroków ziemi,
aniołów byłaś, mów,
czy królestwa cieni ?
Hej, Łado ,Kupało,
przyjdą ku cię dziewczyny
nocą czerwcową, jak łanie.
Kwiatem paproci błyśniesz
albo zalśnisz łzami.
Do zmroku.
Do samego wieczora zostanę
szukać kwiatu paproci.
Do nocy. Aż mnie mgły otumanią,
aż księżyc wyzłoci.
Aż go znajdę.
Poem versions

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating