chroniczność
znów lustrem odbija się postać
patrzącej donikąd
nic już nie zostało z tych miłosnych zaklęć
z umów na przyszłość
wyszłam- przed terminem
hermetyczna zamknięta
wypreparowana z otoczenia
jak wydmuszka
przez stożek światła ulicznej latarni
podpatruję ćmy
brną na oślep
bez strachu
nie przetoczę im swojego
mój będzie się mierzył osobno
napiszę o nim
zanim odłożą w piasku moje imię
patrzącej donikąd
nic już nie zostało z tych miłosnych zaklęć
z umów na przyszłość
wyszłam- przed terminem
hermetyczna zamknięta
wypreparowana z otoczenia
jak wydmuszka
przez stożek światła ulicznej latarni
podpatruję ćmy
brną na oślep
bez strachu
nie przetoczę im swojego
mój będzie się mierzył osobno
napiszę o nim
zanim odłożą w piasku moje imię

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating