głuchy telefon

author:  ste
5.0/5 | 9


nie bój się
ja nie po to dzwonię zresztą
już cię opłakałam przecież
spaliłam te zdjęcia chustkę
od ciebie pocięłam na szmaty tylko czasem
wiesz ja
muszę zabijac

tutaj rosła taka roślina
bardzo rzadka miała niebieskie kwiaty
ty byś powiedział że to blaga a zatem
dbałam o nią chroniłam
od deszczu wiatru złego oka wreszcie
karmiłam dobrym słowem spojrzeniem ciepłym
tuliłam do piersi delikatne płatki aż naraz
podniosłam rękę a ona traciła
jeden po drugim
jeden po drugim
w słonym deszczu dogorywały liście twarz
zbryzgały sokiem tłuste łodygi
zniszczyłam wszystko

ja muszę nienawidzic

byłam taka miła rozluźnione szczęki
formowały słowa gładkie i niewinne
tak byłam bez winy ale już nie jestem
znowu zza zasłony wychynęły potwory widzę
kukły zamiast ludzi wszędzie
kukły karły i olbrzymy
brody mają tłuste brzuchy nabrzmiałe
bełkotliwą mowę nic z tego
nic nie rozumiem

wszystko

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

@

już poprawiłam (tj. wyrzuciłam). bardzo dziękuję za uwagi
16.05.2012,  ste

My rating

My rating:  
16.05.2012,  Renata Cygan

Moja ocena

Czytałem kilka razy, choć ten wiersz przekonał mnie już po pierwszym czytaniu. Bardzo dobrze dobrany tytuł wprowadza świetnie w smutno-gorzką atmosferę tego monologu. Bardzo podoba mi się dobrze poprowadzona dramaturgia. Problem jest tylko z interpunkcją. Krótko mówiąc, to co tu zaproponowałaś jest nie do przyjęcia. Można wyrzucić wszystkie znaki przystankowe i pozostawić czytelnikowi możliwość własnej interpretacji tekstu albo poprawić całą interpunkcję.
My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
15.05.2012,  KB.

My rating

My rating:  
15.05.2012,  Patti Smith

My rating

My rating: