Mandala
I wszystko na swoim miejscu.
Nieubłaganie logiczny
jest chaos. Płonący, spalający
a chłodem przenika
nawet serce z kamienia.
Bo piekło wcale nie płonie,
to wieczysta zmarzlina łaknąca promyka bodaj
miłości, smużki życia. Pochłonie,
żyje przez chwilę nakarmiona złudzeniem
i znów stygnie.
Ci o gorącym sercu
czasem studzą je, gdy zbyt nabrzmiewa.
Idą przycupnąć nad krawędź zła.
A ono tam wiecznie głodne
skomli kłamstwem.
I wtedy chaos wirujący
sam układa się w mandalę,
i na swoje miejsce
wraca wszystko,
jak zły sen.
Nieubłaganie logiczny
jest chaos. Płonący, spalający
a chłodem przenika
nawet serce z kamienia.
Bo piekło wcale nie płonie,
to wieczysta zmarzlina łaknąca promyka bodaj
miłości, smużki życia. Pochłonie,
żyje przez chwilę nakarmiona złudzeniem
i znów stygnie.
Ci o gorącym sercu
czasem studzą je, gdy zbyt nabrzmiewa.
Idą przycupnąć nad krawędź zła.
A ono tam wiecznie głodne
skomli kłamstwem.
I wtedy chaos wirujący
sam układa się w mandalę,
i na swoje miejsce
wraca wszystko,
jak zły sen.
Poem versions

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating