Idzie na zimę
Zimno mi w serce.
Wszystkie rachunki sprawdzone,
pieczątki, daty, podpisy.
Tylko
mnie jakby nie ma.
Te lustra, które zostały, rozbiłam,
ale obrazy tkwią głęboko,
nie do zatarcia, więc niech chociaż nie patrzę
jak czas wykrzywia się szyderczo,
nie ma zaklęcia na czas.
Zimno mi w serce,
bo w prawdę odziane,
nie ziębi go ani nie grzeje.
Jakby nagie w przezroczystym świecie,
od plugastwa oddzielone nowymi lustrami.
Ale - nic w nich nie ma.
Może niepotrzebnie
tamte rozbiłam, mogłam chociaż żałować
za cudze grzechy.
Nie, taki gniew, co lepszy niż rozpacz,
do niczego już mi się nie przyda.
Ach, jak mi w serce zimno.
Więc, cóż,
z szafy wyciągnę resztkę nadziei,
tej na czarną godzinę,
utulę...
Hej,
było dobrze!
Będzie dobrze,
jesień się zazłoci, spadnie biały puch..
I co? Cieplej ci trochę,
serduszko?
Wszystkie rachunki sprawdzone,
pieczątki, daty, podpisy.
Tylko
mnie jakby nie ma.
Te lustra, które zostały, rozbiłam,
ale obrazy tkwią głęboko,
nie do zatarcia, więc niech chociaż nie patrzę
jak czas wykrzywia się szyderczo,
nie ma zaklęcia na czas.
Zimno mi w serce,
bo w prawdę odziane,
nie ziębi go ani nie grzeje.
Jakby nagie w przezroczystym świecie,
od plugastwa oddzielone nowymi lustrami.
Ale - nic w nich nie ma.
Może niepotrzebnie
tamte rozbiłam, mogłam chociaż żałować
za cudze grzechy.
Nie, taki gniew, co lepszy niż rozpacz,
do niczego już mi się nie przyda.
Ach, jak mi w serce zimno.
Więc, cóż,
z szafy wyciągnę resztkę nadziei,
tej na czarną godzinę,
utulę...
Hej,
było dobrze!
Będzie dobrze,
jesień się zazłoci, spadnie biały puch..
I co? Cieplej ci trochę,
serduszko?
Poem versions

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating