Kromka chleba
Widzieć i czekać,gdy pociag nadejdzie
na peronie czuć, zapach manchuany
tu cukierek ,tu postój nędznych ubranych
dlaczego nie zostałeś ,przy swojej granicy
polskości my ludy ,gdzie bocian w swym siedlisku
oczekuje Wiosny ,na dachach, swych braci
niedługo odlecą, pokłonią się strzechą
by wiosną ożywić ,knieje i tabory
jesteśmy prochem ziemi czarnej,stąpamy ,nie wiedząc drugiego
tuberoza to taka winnica uśmiechnie się ryżem wesela
bo dość było płaczu, dość rzepę strugać
kawka , sikorka ,teraz nam sługą
pingwin to taki amulet ,uśmiecha się modlitwą
by dom ostoi ,był skarbem zasługi
tam spokój ,tam pianino,lustro na swoim miejscu
owoce umyte ,położę na stole
my prawi ,oddaliśmy wszystko w pokorze
anioły ziemskie podnoszą już skronie
witawszy na progu,witawszy uśmiechem
oaza kromki podzielona na cztery
na peronie czuć, zapach manchuany
tu cukierek ,tu postój nędznych ubranych
dlaczego nie zostałeś ,przy swojej granicy
polskości my ludy ,gdzie bocian w swym siedlisku
oczekuje Wiosny ,na dachach, swych braci
niedługo odlecą, pokłonią się strzechą
by wiosną ożywić ,knieje i tabory
jesteśmy prochem ziemi czarnej,stąpamy ,nie wiedząc drugiego
tuberoza to taka winnica uśmiechnie się ryżem wesela
bo dość było płaczu, dość rzepę strugać
kawka , sikorka ,teraz nam sługą
pingwin to taki amulet ,uśmiecha się modlitwą
by dom ostoi ,był skarbem zasługi
tam spokój ,tam pianino,lustro na swoim miejscu
owoce umyte ,położę na stole
my prawi ,oddaliśmy wszystko w pokorze
anioły ziemskie podnoszą już skronie
witawszy na progu,witawszy uśmiechem
oaza kromki podzielona na cztery

My rating
My rating