Świt | version: 31.07.2013 16:42
Z nosem rozpłaszczonym
na szybie liczysz diabły
na odwrotnej stronie Księżyca
w bezruchu zapuściłeś korzenie
Tak bardzo boisz się snu nocą
Tylko czasami sprawdzasz po omacku
czy na półce obok okna
są jeszcze Traktaty o łasce
Kiedy wchodzi bezszelestnie
w oczach trzepoczą pochodnie strachu
mówisz to nic nie zmieniłem skarpet
choć oboje wiecie
że ten odór wypełza z ciebie
A poza tym – niedługo świt
O brzasku pękają korzenie
ona też słyszy ten huk
Wleczesz się do łóżka
Jeszcze nie wiesz
że śmierć niekoniecznie
musi nadejść nocą
na szybie liczysz diabły
na odwrotnej stronie Księżyca
w bezruchu zapuściłeś korzenie
Tak bardzo boisz się snu nocą
Tylko czasami sprawdzasz po omacku
czy na półce obok okna
są jeszcze Traktaty o łasce
Kiedy wchodzi bezszelestnie
w oczach trzepoczą pochodnie strachu
mówisz to nic nie zmieniłem skarpet
choć oboje wiecie
że ten odór wypełza z ciebie
A poza tym – niedługo świt
O brzasku pękają korzenie
ona też słyszy ten huk
Wleczesz się do łóżka
Jeszcze nie wiesz
że śmierć niekoniecznie
musi nadejść nocą
Poem versions
- 16.04.2014 14:56
- 31.07.2013 16:42

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
@ Kaśka
Punkt szósta na chińskim zegarze (o ile Bóg chciał), się płeć zgadzała. Ale teraz - nie wiem, nie wiem. Cóż Schrodinger się kłania.tyle dobrze
że przynajmniej płeć autora się zgadza &My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating