*** | version: 27.10.2011 17:19
nie opuszcza mnie ciągła wrażliwość dla własnego ciała
wciąż białe, pożądane
moje ciało niemożliwe kurczy się
i znów rośnie
odpycha zwątpienia
nie zaprasza rozkoszy
czarne liście, a w liściach stopy miękko zwinięte
a na nich drobne rany
milczą
i nagle krzyczą
zdradzając ilość bólu zamieszkałego pod napiętą skórą światła
nie mówi nic
nie czuje nic
rzekomo piękne odsłania swą siłę
w jedym promieniu słońca
jednym promieniu wrzechświata
wciąż białe, pożądane
moje ciało niemożliwe kurczy się
i znów rośnie
odpycha zwątpienia
nie zaprasza rozkoszy
czarne liście, a w liściach stopy miękko zwinięte
a na nich drobne rany
milczą
i nagle krzyczą
zdradzając ilość bólu zamieszkałego pod napiętą skórą światła
nie mówi nic
nie czuje nic
rzekomo piękne odsłania swą siłę
w jedym promieniu słońca
jednym promieniu wrzechświata
Poem versions
- 31.12.2013 14:42
- 27.10.2011 17:19

My rating
My rating