DOBRANOC | version: 24.10.2012 19:23

author: Marceli Frank
5.0/5 | 2


Wtargną sen w cieszę niewinnego snu
Pustoszeje spokój słodkiego nektaru odpoczynku
Wylizuję pazernie każdą sekundę nocy
Budzi jednorazowy oryginał fikcyjnej historii

Panie Kapitanie sztorm!
Jeims mierzy pistoletem pirackim w skroń majtka
Ciało jego drży trzyma pokładową szmatę w dłoni
Ponoć oskarża go o kradzież porcji żywieniowej
Złoty zegarek który przed śmiercią dał mu ojciec
I krzyczy zabije cię - na Boga przysięga zabije !
Nagle macki zielonej bestii oplatują kadłub
Lampa naftowa roztrzaskuję się o żagiel
Ogień pochłania pokład - do szalup !
Parzy wijące kończyny ośmiornicy kryjącej w głębinie
Mrocznej tajemnicy lodowatej tafli oceanu
Płynna kurtyna naturalnego teatru istnienia
Fale sztormu gaszą chciwy płomień
Jeims za burtą łyka gorzką wodę - tonie !
......

Kapitanie czy słyszy mnie Pan co mówię ?
Tak oczywiście wiesz poezja Norwida
Bardziej mnie dziś przeraziła
Biedak który był najbogatszym człowiekiem swojej epoki ...

Poem versions

 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
24.10.2012,  bezecnik