Przepaść | version: 23.01.2012 18:03
Dawno temu jedna dama stała nad przepaścią z rana,
stała tam i chichotała, a z nią stał też panicz pewien co miał wóz, hektarów siedem, lecz niestety – seplenił.
I tak kiedy stali razem, nie wiedzieli co tym razem …. Szarość dnia im doskwierała, proza życia się pisała…
Cień ją opadł jak kochanek, niecny uśmiech wśród promieni, w tej zieleni… kocyk…lampka wina, ta dziewczyna tak niewinna - winna… jak dorodne winogrono tak soczysta….prosta…sprawa… ta zabawa… rozkochana…
Dawno temu jeden panicz miał już jedną pannę za nic, bo tak łatwo się złapała na narkotyk jego ciała, i całusy jego… cmokała…sapała…
Dawno temu jedna dama stała nad przepaścią sama, za serduszko się chwytała, bo je sobie złamać dała…płakała…
Dawno temu jedna przepaść…pamiętała…jak spadała….jedna dama…sama…sama…sama…
stała tam i chichotała, a z nią stał też panicz pewien co miał wóz, hektarów siedem, lecz niestety – seplenił.
I tak kiedy stali razem, nie wiedzieli co tym razem …. Szarość dnia im doskwierała, proza życia się pisała…
Cień ją opadł jak kochanek, niecny uśmiech wśród promieni, w tej zieleni… kocyk…lampka wina, ta dziewczyna tak niewinna - winna… jak dorodne winogrono tak soczysta….prosta…sprawa… ta zabawa… rozkochana…
Dawno temu jeden panicz miał już jedną pannę za nic, bo tak łatwo się złapała na narkotyk jego ciała, i całusy jego… cmokała…sapała…
Dawno temu jedna dama stała nad przepaścią sama, za serduszko się chwytała, bo je sobie złamać dała…płakała…
Dawno temu jedna przepaść…pamiętała…jak spadała….jedna dama…sama…sama…sama…
Poem versions
- 23.01.2012 18:04
- 23.01.2012 18:03

My rating
My rating
My rating