O trwaniu | version: 5.04.2024 11:30
Można by odlecieć, odfrunąć,
skrzydła niecierpliwie dygoczą,
ale za zakrętem te same
drzewa, nadzieja okulawiała
i siwa jest, a duchy głupie i nudne.
Jest jeszcze zgroza,
nie do końca poznana,
w swojej brzydocie przewidywalna,
ale ja sama brzydka,
a piękno mieszka tu, od zawsze.
Więc
chyba poczekam, przygładzę
anielskie pióra, pójdę do fryzjera,
coś kupię, a wieczorem będzie wiersz.
Dobre już się nie zjawi na białym koniu.
Stanę naprzeciw wiatru,
w radio orkiestra z Titanika w ekstazie
gra do końca, dopokąd trwam, w półśnie
w iluzji. Nim skończy,
obudzi mnie chłód poranka.
I nie wiadomo jak długo to trwa,
wszystko się miesza z tym czego nie było.
Choć może - jest,
za tamtym zakrętem,
gdzie szumi rzeka i trawa zieleńsza.
skrzydła niecierpliwie dygoczą,
ale za zakrętem te same
drzewa, nadzieja okulawiała
i siwa jest, a duchy głupie i nudne.
Jest jeszcze zgroza,
nie do końca poznana,
w swojej brzydocie przewidywalna,
ale ja sama brzydka,
a piękno mieszka tu, od zawsze.
Więc
chyba poczekam, przygładzę
anielskie pióra, pójdę do fryzjera,
coś kupię, a wieczorem będzie wiersz.
Dobre już się nie zjawi na białym koniu.
Stanę naprzeciw wiatru,
w radio orkiestra z Titanika w ekstazie
gra do końca, dopokąd trwam, w półśnie
w iluzji. Nim skończy,
obudzi mnie chłód poranka.
I nie wiadomo jak długo to trwa,
wszystko się miesza z tym czego nie było.
Choć może - jest,
za tamtym zakrętem,
gdzie szumi rzeka i trawa zieleńsza.
Poem versions

My rating
My rating
@ Kandr
DziękujęMy rating
Fajnie
się czytaczując dystans i aromat
pasty z bycia i niebycia
:)
My rating