słoniki | version: 10.10.2019 10:07
śpisz do syta. uderzasz
w punkt. a ja czekam rozpięta
jak słońce w zenicie.
jakby to miało pomóc.
budzisz się. całujesz po powiekach.
ohyda. układam wstęp do tej samej bajki.
nadgryzam kłamstwo.chwieje się powieka
i w myślach lepko. zastanawiam się w jaki sposób
przypina się do ciebie. normalnie?
przecież że nienormalnie.
normalnie nawet byś na nią nie spojrzał.
sprawdzam czas. ślimaczy się.
a nosy rosną jak we francuskiej bajce.
tłuką się na mnie porcelanowe słoniki -
jest jeszcze wiele. finezyjnie pękają w dłoniach.
zadzieram kolana. sprawdzam czas.
ślimaczysz się jak zwykle. no idź już wreszcie.
kiedyś i ona się dowie. jak mocno pachniesz fekaliami.
poszukam kartki. gdzieś tu była.
napiszę wiersz. o tym.
posklejam z nadzieją.
słoniki to żaden dowód.
w punkt. a ja czekam rozpięta
jak słońce w zenicie.
jakby to miało pomóc.
budzisz się. całujesz po powiekach.
ohyda. układam wstęp do tej samej bajki.
nadgryzam kłamstwo.chwieje się powieka
i w myślach lepko. zastanawiam się w jaki sposób
przypina się do ciebie. normalnie?
przecież że nienormalnie.
normalnie nawet byś na nią nie spojrzał.
sprawdzam czas. ślimaczy się.
a nosy rosną jak we francuskiej bajce.
tłuką się na mnie porcelanowe słoniki -
jest jeszcze wiele. finezyjnie pękają w dłoniach.
zadzieram kolana. sprawdzam czas.
ślimaczysz się jak zwykle. no idź już wreszcie.
kiedyś i ona się dowie. jak mocno pachniesz fekaliami.
poszukam kartki. gdzieś tu była.
napiszę wiersz. o tym.
posklejam z nadzieją.
słoniki to żaden dowód.
Poem versions
- 10.10.2019 12:37
- 10.10.2019 12:34
- 10.10.2019 11:01
- 10.10.2019 10:07

My rating
My rating
My rating
Moja ocena
WiesiuTakie ,Słoniki , mogę czytać niezliczoną ilość razy.
My rating
My rating
My rating