moja Kapadocja | version: 28.10.2014 18:59
zmierzcha wchodzę w wąwozy blokowiska
zapalają się światła w pionowych ścianach
na mokradłach dookoła Wisły
piętrzą się sztuczne jaskinie
miasto nie ma tufowych skał
mozolnie wznosi kopce termitów
łapami z żelaza układa przestrzenne puzzle
po ulewnych deszczach grzmią podziemne potoki
uwięzione za kratami w asfaltach
czasem wyrwą się na powierzchnię
żółtą pianą opluwają krawężniki
spychają przechodniów do otworów bram
kościoły drwią z elegancji proporcji
nie odnajdziesz strzelistej kolumnady
nieporadne jak sklejanki przedszkolaka
na wyspach otoczone rzeką ulic lub
gigantyczne kury przycupnięte na szczycie schodów
garnki z uchwytami wież
gotowymi na nadejście nowych religii
oazy targowisk oferują szczęśliwość posiadania
rzeczy stworzonych poza mapą świata
kupowanie bez pikanterii negocjacji cen
anonimowe z każdej strony lady
nie pojadę do Kaymakli i Derinkuyu
jak małża przytwierdzona do podłoża
daję się omywać falom niosącym odbite obrazy
wieczorem przypływa do mnie Uçhisar
stanęła winda dostałam czas na skojarzenia
szansę na wspinaczkę kominem klatki
włączam kontakt we wnętrzach dziewiątego
dobrze mieć album fotografii pod powiekami
zapalają się światła w pionowych ścianach
na mokradłach dookoła Wisły
piętrzą się sztuczne jaskinie
miasto nie ma tufowych skał
mozolnie wznosi kopce termitów
łapami z żelaza układa przestrzenne puzzle
po ulewnych deszczach grzmią podziemne potoki
uwięzione za kratami w asfaltach
czasem wyrwą się na powierzchnię
żółtą pianą opluwają krawężniki
spychają przechodniów do otworów bram
kościoły drwią z elegancji proporcji
nie odnajdziesz strzelistej kolumnady
nieporadne jak sklejanki przedszkolaka
na wyspach otoczone rzeką ulic lub
gigantyczne kury przycupnięte na szczycie schodów
garnki z uchwytami wież
gotowymi na nadejście nowych religii
oazy targowisk oferują szczęśliwość posiadania
rzeczy stworzonych poza mapą świata
kupowanie bez pikanterii negocjacji cen
anonimowe z każdej strony lady
nie pojadę do Kaymakli i Derinkuyu
jak małża przytwierdzona do podłoża
daję się omywać falom niosącym odbite obrazy
wieczorem przypływa do mnie Uçhisar
stanęła winda dostałam czas na skojarzenia
szansę na wspinaczkę kominem klatki
włączam kontakt we wnętrzach dziewiątego
dobrze mieć album fotografii pod powiekami
Poem versions

@ Alina Gołecka
dawno nie dostałam takiego prezentu, dziękujęMy rating
Ten wiersz to perła, taka, której się długo szuka.My rating
My rating
My rating
Moja ocena
piękny wiersz.Moja ocena 5++
za tajemniczość KapadacjiMy rating
My rating
My rating
My rating
@
świetny!My rating