Struny światła

author:  Maksymilian Tchoń
5.0/5 | 5


żyranty marzeń spopieliły szklany dom
za każdą wojnę, za każdy pokój
zapłacę czerwoną krwią
albo lekkością bytu, całkiem znośną
gdyż od niego zaczyna się westchnienie
gdyż tak przykazano solą i węglem

constans i wahanie

morze przelewasz sukcesją win,
a może odpuszczasz dobro
olej z rany żargonu
woda z boku zaniechania
lśni żywica, jesienią na drzewie

poznałem waszą uwagę
poznałem wasz ból
poznałem wasze życzenia gołosłownym rajem
stęskniony kultem chwili
budzę się o świcie zdradzony, któremu język przemówił słońcem wstającem
obok źrenicy leży łza i usycha
zrywam z kulturą kłamstwa
wolę nieobycie prawdy

lecz którego szukają - nie znajdą
lecz, którego znajdą - będą szukać

wiecznie drgające struny światła

lecz, którego Odessa, a którego śmierć
nie umrzesz żywiołów pojednanie

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
13.07.2023,  JAGA PI

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
13.07.2023,  Ula eM