Tren o samoobłedzie.

autor:  Ann Marie Lech
5.0/5 | 5


Miłosci mego życia, co skradasz się nocą
I niby przypadkiem dusisz me oczy rosą
Ah gdzie to ponosisz me ciało Morfeuszu
Panie przebiegły zgiń w dłoni czarnej od tuszu


A któz mi powie czy sie obłedem zowie
Targanie swych wnetrznosci po polach
niegodnych i sklepieniach czarnych
Gdzie Charonie wieziesz me ciało ciagle ci go mało
A ja Sapie ,sycze i gryze dłonie i włosy

Niewiast które nie czują głodu, nie chodzą tu
bo to ty ty je zabiłes wstydz sie Makbecie
słaby kochanku z własnych pragnien Zgwałcony rozdziewiczony przez płodne dłonie swoje
nienawidze tych dłoni bo sa jak trucizna



obetnijcie mu dłonie obetnijcie moje
abym nie chwyciła za nóz i zabiła
niech zyje król-krzycz złudna nadziejo cóz milczysz
gdzie się skryłas dziwko losu co nie mi dajesz-


- i odbierasz co nucisz piesni z dziecinstwa
i z delikatnym usmiechem mordujesz we mnie
siebie -nie juz nie płacze juz nie spie juz nie-ciii...



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Ty wiesz, za co:)
Moja ocena:  
14.05.2011,  BMB

Moja ocena

perfidnie podszyty seksualizmem
perwersyjnie obłędny taniec
z literackimi toposami
samoorgia ;)
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: