święty józef

autor:  Michał Makowski
4.5/5 | 2


świetny święty bo prawdziwy bo ludzki
z fachem w reku jak z młotkiem cieśla
nie z jakąś lilią albo lirą
żaden chory mistyk albo broń boże
czerpiący z wylewania krwi przyjemność
jak ze studni wodę męczennik
(wszystko na chwałę Nie-Pragnącego ofiary)

przez życie szedł z kobietą u boku jak z aktówką
kochał ją ze świadomością że
ona kogoś bardziej niż jego pokochała
że to jemu uwiła dziecko niczym gniazdo ptak

zawsze w cieniu na dodatek dodany
bo jaki to mógłby być wstyd
że tuż za ścianą za płotem
mieszka panna z dzieckiem
(choć dziś za taką ją mamy)

z inną by nie musiał uciekać
gdzie papirus rośnie
gdzie nil swe wody ciągnie
za warkocze do morza smętnie
ojczym pośmiewiska okolicy -
na plecach czuł szyderczy świder źrenic

przez całe życie miał najgorzej
gdyż już w stajni musiał na swych rękach nieść
plątaninę kości żył tkanek
-najcięższy pański krzyż



 
KOMENTARZE


Moja ocena

świetny początek
teologia z dystansem
przymrużonego oka

dużo świetnych pomysłów
zagubionych w plątaninie słów

ostatnie dwa wersy
mistrzowskie koło ratunkowe :)
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: