Klucz

autor:  jakub mistral
5.0/5 | 13


Wieczorne przypływy trwogi.

Staję na krześle,
by nie brodzić w zimnej
fali pytań.
Na wyciągniecie ręki księżyc.

Złoty sznur
spleciony ze strachu
na którym
zawisły moje złudzenia.

Wciąż czekam,
aż zapukasz do drzwi.
lub przekręcisz klucz.
Bo jeśli nieba nie ma
To co jest ?



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Pięknie o trwodze i niepewności.
Moja ocena:  

Moja ocena

wielowymiarowe, jak widać
po obrazku załączonym poniżej,
a zatem dobre::)
Moja ocena:  

Moja ocena

Oto jest pytanie...
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

dramatyczne
dobrze zawieszone pytaniem ;)
Moja ocena:  

Moja ocena

piekne...
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

bardzo ładnie napisany wiersz:)
Moja ocena:  

Moja ocena

Głębokie z sensem, ale i z trwogą...
Moja ocena: