BEZ RECEPTY

5.0/5 | 9


Osmolone zmierzchem
czupryny sosnowego lasu
przesiąknięte wieczorną ciszą
mamroczą wieczorną modlitwę
samotność którą zabrałem na spacer
taktownie pozostawiam nieco z tyłu
i choć rozpasane myśli napastliwie
bombardują szare komórki
czuję jak powoli coraz bardziej
zaczynamy się od siebie oddalać

pozostawiony w domu telefon
którego nie zabrałem na spacer
dzwoni bez przerwy

pozostając poza jego zasięgiem
delektuję się pogodą ducha



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: