***

5.0/5 | 6


W rozmokłych lustra kałużach
dzień się przegląda
bladym świtem
Nierównym krokiem
oddech zamknięty
w dłoniach
Nad wieczoru krawędzią
myśli przystanek
czekam
Pod powiekami
nieśmiało kiełkuje
skrzydłami anioła
szeroko otwarte jutro



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: