transcendencja

autor:  Przemek Trenk
5.0/5 | 7


poezję zazwyczaj uprawiam w łóżku
kochając się z moją Beti
czasem przyprawiam ją odrobiną chilli
gdy biorę ją jakby była jedną z najdroższych kurtyzan

poezję uprawiam będąc na spacerze
gdy przyglądam się wróblom w wysychającej kałuży
to moja nieskalana kłamstwem przestrzeń tworzenia
poezja nie toleruje szmiry

nie recytuję wierszy siedząc w spelunie
albo w tanim burdelu
gdzie pierwsza lepsza kurwa pójdzie z tobą za drinka

nie uchodzi poezji zamykać drzwi
moje zawsze są otwarte na oścież
jakbym oczekiwał na przyjazd dawno niewidzianego kuzyna
albo przyjaciela który wyszedł z pierdla

poezja to miękisz świeżego chleba
pęcherzyki w kałuży podczas ulewy
krople rosy na płatkach róży
skreślone dni w kalendarzu

miłości i poezji
nie sposób od siebie oddzielić
nie sposób ze sobą pogodzić
zwłaszcza gdy w trakcie orgazmu
zaczynasz recytować Berrymana

dopóki poezja spaja ciała i umysły
dopóty nie zauważysz nędzy i kruchości
papierowego świata w którym jesteśmy
kolejną kartką z kalendarza



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: