Mama i Lwów

autor:  befana_di_campi
5.0/5 | 11


Tęskniła śniła do Lwowa furmanką jechała
wracała na kolanach opowiadała płakała
szła do Kościoła świętego Marcina

lub Katedry. A wtedy
płynęła z nią razem Toccata
i Fuga
Jana Sebastiana Bacha

Przyrzekła solennie: "Kiedy wreszcie umrę
do Miasta przylecę skąd mnie wyrzucono
popatrzę na lewki na Kopiec Unii Lubelskiej -
zobaczę co zechcę. I tam pozostanę" -

Odeszła radosna. W modlitwie zapytana
czy zdążyła odwiedzić miejsca swe serdeczne?
Zdumiona odparła: "Wcale nie musiałam
gdyż w Niebie od Lwowa jest o wiele piękniej"



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

@Mama i Lwów

Złamane serca wysiedleńców. Zjawisko uniwersalne, ból ściśle indywidualny..

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: