Przedednie

5.0/5 | 10


Cisza
I zwiewny świergot ptaków.
A to znać, że zimny oddech idzie.
I że mgły ustępują różom,
Dziecinnym płaczom.

A gdy nikną te iskry, te gwiazdy,
Korale nocy...
A gdy ciemna toń przeszywana
Jarzącym promieniem,
To tak musiało być.

A czemu to? Nie wiem,
Szepnął wiatr,
Który, gdy przejaśniało,
Ujrzał trzymającą się parę.
Parę zimnych, pomarszczonych rąk.



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: