silence kills
milczące sekundy
godziny
dni
dopadają mnie coraz częściej
po czterdziestce przychodzi
refleksja
która zalewa się w trupa
a potem milczy
bywały nadzieje
które topiły się na dnie butelki
starej podłej whisky
i wszechogarniającej niełasce losu
rzeczywistość śmierdzi
jak rozkładające się
truchło kolibra
boję się otwierać okna
świat za nimi milczy
jedyny dźwięk wydają autobusy
wiozące niewolników
czekam choćby na jeden dzień
który przejdzie z gracją kozicy
zostawiając zapach jej włosów
czekam na dzień
w którym usłyszę szept moich pragnień
ukrytych pod piątą klepką(parkietu)
każdego wieczora wyciągam
niezapłacony rachunek(sumienia)
Bóg jest wyrozumiały
jeszcze nie nasłał mi komornika
godziny
dni
dopadają mnie coraz częściej
po czterdziestce przychodzi
refleksja
która zalewa się w trupa
a potem milczy
bywały nadzieje
które topiły się na dnie butelki
starej podłej whisky
i wszechogarniającej niełasce losu
rzeczywistość śmierdzi
jak rozkładające się
truchło kolibra
boję się otwierać okna
świat za nimi milczy
jedyny dźwięk wydają autobusy
wiozące niewolników
czekam choćby na jeden dzień
który przejdzie z gracją kozicy
zostawiając zapach jej włosów
czekam na dzień
w którym usłyszę szept moich pragnień
ukrytych pod piątą klepką(parkietu)
każdego wieczora wyciągam
niezapłacony rachunek(sumienia)
Bóg jest wyrozumiały
jeszcze nie nasłał mi komornika

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena