silence kills

autor:  Przemek Trenk
5.0/5 | 8


milczące sekundy
godziny
dni
dopadają mnie coraz częściej

po czterdziestce przychodzi
refleksja
która zalewa się w trupa
a potem milczy

bywały nadzieje
które topiły się na dnie butelki
starej podłej whisky
i wszechogarniającej niełasce losu

rzeczywistość śmierdzi
jak rozkładające się
truchło kolibra
boję się otwierać okna

świat za nimi milczy
jedyny dźwięk wydają autobusy
wiozące niewolników

czekam choćby na jeden dzień
który przejdzie z gracją kozicy
zostawiając zapach jej włosów

czekam na dzień
w którym usłyszę szept moich pragnień
ukrytych pod piątą klepką(parkietu)

każdego wieczora wyciągam
niezapłacony rachunek(sumienia)
Bóg jest wyrozumiały
jeszcze nie nasłał mi komornika



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: